sobota, 29 czerwca 2013

Rozdział 4 - Not all is future rosy


Nadchodził późna godzina , kiedy to wszyscy powinni już spać. Niestety nie jestem pewna , czy będzie mi to dane tej , że nocy. Miałam za duży natłok informacji...
Wampiry , ciąża...
Mimo woli z mych oczu zaczęły ciec gorzkie , ciężkie łzy , a ja zaczęłam łkać.

***Damon***

Szedłem właśnie do swej sypialni , kiedy usłyszałem cichutkie łkanie. Stanąłem pod drzwiami pokoju siostry , z tam stąd dobiegało łkanie. Uchyliłem drzwi. Jej twarz była oświetlona w blasku księżyca , dzięki czemu było widać łzy.
- Co się stało ?- Spytałem na co ta szybko je otarła.
- Nie. Skąd ten pomysł ?
- Jesteś moją małą siostrzyczką. Mnie nie okłamiesz.- Powiedziałem siadając obok niej.
- Może kiedyś Ci powiem. Teraz to niemożliwe.
- Jak chcesz. Wiesz gdzie mnie szukać.- Oznajmiłem wstając.
- Damon... Dziękuje.

***Mirabella***

Obudziłam się rano po kilku godzinach snu. Wstałam i podeszłam do lustra. Moja sylwetka nie zmieniła się , w ciągu ostatnich miesięcy. Był płaski taki... taki jak zawsze. Chwilę później zawołałam Melisse , aby pomogła mi się ubrać.
( Chodzi tylko oto jak wygląda sukienka , kapelusz i fryzura ) .
Zeszłam na dół , gdzie zauważyłam braci i młodego Gilberta. Podeszłam do towarzystwa.
- Witajcie !- Przywitałam się radośnie.
- Dzień dobry , Mirabello !- Odpowiedzieli chórkiem .
- Moglibyśmy porozmawiać , Leonie ?
- Oczywiście .- Odpowiedział chłopak.
Po chwili znaleźliśmy się w ogrodzie. Bałam się tej rozmowy.  Mimo to , wiedziałam że Gilbert zrozumie.
- A więc o czym chciałaś porozmawiać ?
- Usiądźmy .- Powiedziałam , wskazując na ławkę. Ujęłam jego dłoń i przyłożyłam do swego brzucha.

***Leon***

Nie wiem , o czym Bella chciała ze mną mówić , gdyż na razie milczała. Ujęła mą dłoń i przystawiła do swego brzucha. Po chwili , poczułem kopnięcie.
- Co to było ?- Spytałem z niedowierzeniem .
- Nasze dziecko .- Rzekła.
- Jakim cudem , jesteś taka chuda , szczupła ?
- Nie wiem .
- Kiedy się dowiedziałaś ?
- Wczoraj... Leon , nie zostawiaj mnie teraz. Boje się.- Powiedziała za pełnionymi łzami , oczami.
- Kochana skąd ten pomysł ? Nosisz pod sercem moje dziecko , nasze dziecko.- Powiedziałem przytulając ją do siebie i całując w czoło.

***Mirabella***

Leon był cudowny. Taki męski . Z oczu poleciało mi kilka łez.
- Nie płacz , bo nie ma powodu. Wychowamy je razem. Wszystko będzie dobrze ,
- Nie dlatego ronię łzy , najdroższy. Boje się tego co uczyni ojciec , gdy się dowie .
- Co powie , to powie ...
- Kto powie ?- Usłyszałam głos Damon'a .
- Wy na nasze zaręczyny.- Odpowiedział Gilbert do idących w naszą stronę Katherine i mojego starszego brata. Popatrzyłam na swój palec , nawet nie wiedziałam kiedy chłopak wsunął na mój palec pierścionek.


- Moja młodsza siostrzyczka żoną .
- Mam wrażenie że mnie wyśmiewasz , Damon'ie .- Rzekłam .
- Twa siostra świetnie spełni się w tej roli .- Odezwała się wreszcie Katherine .
- Dwie na mnie , to ślicznie .

***Damon***

Po całym upalnym , jakże zaskakującym dniu nastała noc. A co za tym idzie , moje spotkanie z ukochaną .

***Katherine***

Weszłam do pokoju niebieskookiego czekał , już na mnie. Naiwini bracia Salvatore - Miałam ich owiniętych wokół pala . Czasem miałam wrażenie że Bella nie jest ich siostrą , była mądrzejsza.
- Za przyjaźniłaś się z moją siostrą ?
- Tak , polubiłyśmy się . Jest inna , niż inne dziewczęta.
- To dobrze. Ostatnio strasznie dorosła.
- Za niedługo ma stać się żoną. Musisz się przyzwyczaić , że Mirabella nie będzie wiecznie małą dziewczynką.
- Mylisz się . Ona dla mnie zawsze będzie moją małą , młodszą siostrzyczką .
- To oczywiste .
-A wracając do nas . Kiedy mnie przemienisz ?- Spytał , lecz zamknęłam jego usta pocałunkiem .
- Kiedy przyjdzie odpowiedni czas.- Szepnęłam .

( miesiąc później )

***Mirabella***

Po uroczystości kościelnej przyszedł czas na duże , bardzo duże przyjęcie. Po pierwszym daniu zostało rozdane czerwone wino. Po chwili usłyszałam bicie sztućca .
- Chciałbym prosić o uwagę - Usłyszałam głos mojego ojca.- Chciałbym złożyć Młodej Parze w tym szczególnym dniu życzenia.

Po 4 godzinach przyjęcia musiałam wyjść i się przewietrzyć ... Nagle potknęłam się o coś , pociągając za sobą mą śliczną , biała sukienkę . Teraz ja i jedwabista biel sukienki były w błocie . Popatrzyłam w blask księżyca , wtedy okazało się jeszcze coś. Moje rękawiczki były całe w czerwonej mazi , w ten popatrzyłam na miejsce mojego upadku . Niewiarygodne. W tym , że miejscu leżało ciało mojego męża. Podbiegłam do niego.
- Leon , Leon . Proszę , nie rób mi tego na naszym weselu.- Mówiłam najęta mierząc puls . Był wolny , ale był.
- Bello co Ty tu robisz ?- Usłyszałam głos Kath . Obróciłam głowę w owym miejscu , stała z Damon'em .
- Pomóż mu Katheirne. Proszę .- Powiedziałam łamiącym głosem. Szatynka podbiegłą przegryzając nadgarstek ... 

-------------------------------------------------------
Zapraszam do kometowania . Miło widziana krytyka.
mam do was małe pytanko jak się robi to że gdy się wchodzi na bloga leci muzyczka ?
Udanych wakacji moje miśki <3
Do której klasy się wybieracie ?

sobota, 22 czerwca 2013

Rozdział 3 - I'm not the first, I did not last.

( sześć miesięcy później )

                                                                                            Mystic Falls
                                                                                             15.08.1864 r.
Drogi Pamiętniku !

Widzę że dawno się nie wpisywałam , ale no cóż miałam trochę ważniejsze sprawy . Czekam tylko , aż Leon mi się oświadczy . To marzenie ostatnich kilku miesięcy . Być może kiedyś się spełni .
Muszę kończyć . Przy okazji , przyjeżdża dziś do nas pewien gość . Dziewczyna w moim wieku , sierotka z Atlanty ...
                                                                            Mirabella Salvatore

Nie wiadomo na jak długo zawita owa dziewczyna. Niech jest tu ile chce , zresztą. Pochodzi ona z Atlanty jako jedyna ocalała ze swojej rodziny w pożarze domu .

***Damon***

Graliśmy właśnie w piłkę nożną ze Stefanem , kiedy nadjechała śliczna kareta . To na pewno ta dziewczyna. Stanęliśmy na werandzie , gdy woźnica otworzył drzwi . Najpierw wysiadła mulatka podobna do Melissy jak się później dowiedziałem , Emily .
Wkrótce wysiadła ONA . Serce mi stanęło , miała śliczne czekoladowe oczy oraz takie same kręcone włosy. Piękne rysy twarzy. Kobieta z mych snów .
-Katherine Pierce .- Przedstawiła się ze ślicznym uśmiechem na twarzy .
- Jestem Damon a to mój młodszy brat Stefan Salvatore .- Powiedziałem całując jej dłoń .
- Dobiegły mnie słuchy że macie jeszcze siostrę .
- Owszem , lecz to niespokojny żywioł ... Jak Damon i wybyła z domu .-Wtrącił się Stef .
- Może i niespokojny ale mamy swoje zdanie.- Skomentowałem wypowiedź brata .

***Mirabella***
 
Byłam właśnie w domu Gilbertów sama z Dianą. Reszta rodziny pojechała w interesach , a służba miała wolne. Miałyśmy cały dom dla siebie. W pewnej chwili źle się poczułam . Oczywiście , nie umknęło to młodej Gilbert'ównie .
- Bella , dobrze się czujesz ?- Spytała z troską w głosie .
- Tak...Tak mi tylko... zrobiło się słabo to na pewno przez te upały .
- Usiądź , otworzę okno .
 
Po kilku godzinach pobytu w domu Giulbert'ów wróciłam do domu. Jeszcze było jasno więc wolałam nie ryzykować. Ostatni czasy w okolicach miasteczka dzieją się straszne rzeczy... Za nim wrócę na podwórku i tak będzie ciemno .
 
I nie myliłam się na podwórku było ciemno za nim przyjechałam. Zauważyłam Damon'a siedzącego na ławce wpatrującego się w kogoś.
- Czym jesteś tak zafascynowany , bracie ?- Spytałam siadając na ławce obok niego .
- Widzisz tą biegającą postać od drzewa do drzewa ?-Spytał na co przytaknęłam .- To Stefan . Próbuje dostać się do Katherine aby ojciec go nie zauważył .
- Ojciec co nie zauważy ale rodzeństwo tak .- Oznajmiłam wstając z ławki . Schowaliśmy się za jednym ze drzew.
- Ty zbirze ! - Krzyknął Damon zmienionym głosem na co wygląd miny Stef'a był bezcenny . teraz szedł uważnie kręcąc się w kółko czy nikt za nim nie idzie . Kiedy za długo patrzył się za siebie ...
 
***Stefan***
 
Ostatni krzyk przeraził mnie. Miałem wrażenie że ktoś mnie obserwuję.  Kiedy patrzyłem tak do tyłu idąc natchnąłem się na jakąś przeszkodę.
- Wybierasz się gdzieś ?- Usłyszałem głos siostry.
- No tak... Bella i Damon , mogłem się domyślić .- Od kiedy pamiętam wycinali mi takie numery .
- Mogłeś ale tego nie zrobiłeś.- Powiedział starszy brat z uśmiechem na twarzy .
- A twoja mina... bezcenna .- Dodała niebieskooka ...
 
***Mirabella***
 
Zapowiadał się dziś naprawdę słoneczny i ciepły dzień. Mam nadzieję że poznam dziś ta dziewczynę , którą moi bracia są zauroczeni. Wyszłam na dwór o ile dobrze wiem z opisu to była ona . Spacerowała po ogrodzie. Podeszłam do niej.
- Katherine Pierce jak mniemam .- Przywitałam dziewczynę promiennym uśmiechem .
- Tak .
- Jestem Mirabella Salvatore -Orzekłam i podałyśmy sobie dłonie .
- Słyszałam że niespokojny z Ciebie żywioł .
- Ja ? A kto tak stwierdził ?
- Twój brat , Stefan .
- Ja przynajmniej mam swe zdanie .
- Przyjechałam wczoraj . Mogłabyś pokazać mi te miasto ?
- Oczywiście.
 
***Katherine***
 
Mirabella była urocza. Z tymi oczętami podoba do najstarszego brata. Słyszałam że nie jest po ślubie , mimo to już w ciąży.  No cóż , polubiłam ją przypomina mnie z XV wieku . Być może za kilka dni , wyjawię jej mój sekret ...
Kila godzin zwiedzania Mystic Falls z Bellą minęło bardzo szybko. Nie można było się przy niej nudzić.
 
***Mirabella***
 
Pokazywanie , Katherine miasta było bardzo fajne. Tylko droga powrotna była trochę gorsza. Czułam że zaraz zemdleję.
- Dobrze się czujesz ?-Spytała dziewczyna .
- Tak. Ja tylko ostatnio tak mam .
- Ostatnio czyli...
- Kilka miesięcy .
- Mówiłaś tu o jakieś polanie nie daleko. Chodźmy , porozmawiajmy .
 
Była dla mnie bardzo miła zważając na to że znałyśmy się od kilku godzin . Po chwili znajdowałyśmy się na polanie , gdzie jako dziecko bawiłam się z braćmi i przyjaciółmi. Usiadłyśmy po środku polany. Katherine przyglądała mi się badawczo .
- Gorąco Ci ?- Spytałam na co położyła dłoń do mego czoła .
- Troszkę , a o co chodzi ?
- Jesteś rozpalona , powinnaś leżeć w łóżku .
- Nie ja pierwsza , nie ja ostatnia .
- Wiesz polubiłam Cię i sądzę że mogę Ci w pewnej sprawie .
- Tez Cię polubiłam . A więc co to za sprawa ?-
Spytałam na co jej twarz ...
Nie umiem tego określić ...
- Czym Ty jesteś ? - Spytałam ze strachem i łzami w oczach .
- Mirabella nic Ci nie zrobię .- Mówiła łapiąc mnie za nadgarstki.- Jestem wampirem .
- Ale Ty... Ty.
- Posłuchaj mnie. Muszę Ci powiedzieć cos ważnego. Te wszystkie zwroty głowy i ta gorączka spowodowane są tym.. że jesteś w ciąży .
Co ? Nie dowierzałam o czym ona mówi .
- Ale jak to ?
- Słyszę jak szybko bije jego lub jej serduszko .
- Pomóż mi. Inaczej ojciec mnie zabije.
- Na razie pomogę Ci zlikwidować gorączkę .
Mogła mnie teraz nawet zabić. I tak zrobi to ojciec. W taki sposób wyświadczy mi przysługę.
- Zabij mnie. Jeżeli nie Ty , ojciec uczyni to sam.
- Byłam kiedyś w podobnej sytuacji .- Oznajmiła przegryzając swój nadgarstek .
-Co Ty robisz ?- Spytał i nadgarstek dziewczyny został przystawiony do mych ust. Zaczęłam pic jakąś ciepłą ciecz . Krew jak przypuszczam .
- Wystarczy.-Powiedziała po chwili .
- Opowiedz mi wszystko . Proszę .
------------------------------------------
No to tyle na dzisiaj .
Proszę zostawiać po sobie ślad .

 
 

poniedziałek, 10 czerwca 2013

Rozdział 2- I Would Like

Piosenka do rozdziału :












Jest śliczny , pogodny dzień . Dzisiaj odbywa się przyjęcie w domu Lockwood'ów . Oczywiście moja rodzina obowiązkowo ma na tym być . Wybieram się tam razem z Leonem . Sam poprosił o me towarzystwo . Przyjęcie zaczynało się o godzinie 16.00 jeszcze dwie godziny co prawda lecz ja zaczęłam już szykować . Jak zawsze pomogła mi w tym Melissa .

Kliknij aby zobaczyć pełny rozmiar


*** Leon ***

Zaczełęm pomału szykować się do przyjęcia . I tak musiałem wyjść wcześniej ze względu na Mirabellę . Usłyszałem pukanie do mego pokoju .
- Proszę .- Oznajmiłem i po chwili tworzyły się drzwi . Stał w nich mój ojciec .
- Musimy porozmawiać , Synu .- No , tak . Za pewne chciał znać odpowiedź na pytanie " Dlaczego odszedłem od armii ? " 
- O czym ?- Spytałem .
- Twa siostra wyjawiła mi że na przyjęcie wybierasz się z panną Salvatore .
- Nie zaprzeczam .
- Po wczorajszym spotkaniu , razem z Twoją matką raczyliśmy zamienić kilka zdań na wasz temat .
- Przepraszam ... Do czego zmierzasz ?
- Podjęliśmy decyzję że młoda Salvatore jest dla Ciebie bardzo , dobrą partią ... Oczekuję że za troszczysz się o nią na przyjęciu .
No , tak . Po to był wczorajszy obiad , rodzice chcieli zobaczyć jak układają się moje relację z Bellą .
Dziewczynę z nienagannymi manierami .
W dzieciństwie i w czasie dorastania ja , moja siostra i rodzeństwo Salvatore byliśmy nie rozłączni .

*** Mirabella ***

Właśnie chciałam usiąść kiedy do pokoju weszła moja służąca .
- Tak , Melisso ?
- Pan Gilbert wyczekuje na panienkę na dole .
- Dobrze . Proszę przekazać że już idę .- Rozkazałam i drzwi za dziewczyną się zamknęły . Po chwili wstałam i pełnym gracji krokiem zeszłam na dół gdzie wyczekiwał na mnie młody Gilbert .
- Witaj , Mirabello .
- Dzień dobry , Leonie .- Przywitawszy się wyszliśmy bez słowa z domu ...
Po kilkunastu minutach byliśmy pod domem Lockwood'ów . Byliśmy jednymi z pierwszych gości . Na miejscu dotychczas były rodziny Fell' ów i Forbes'ów .
- Dobrze że jesteście .- Powiedział burmistrz gdy wchodząc do środka zauważył nas .
- My również cieszymy się że jesteśmy .- oznajmił Leon .
- Mam nadzieję że wpiszecie się do naszej księgi gości .
- Ależ oczywiście .- Zapewniłam . Podeszliśmy do grubej księgi . Leon podał mi pióro , mówiąc .
- Panie pierwsze .
- Dziękuję .
Chwilę później nasze podpisy widniały w księdze .

Mirabella Salvatore
Leon Gilbert

- Masz śliczne pismo .- Nie wiedziałam co odpowiedzieć więc się zarumieniłam . Po kilkunastu minutach cały dom zapełnił się gośćmi . Leon nie odstępował mnie na krok . Przypuszczam że Pan Jonathan Gilbert kazał mu mieć na mnie oko .

*** Giuseppe ***

Siedziałem właśnie w gabinecie burmistrza Mystic Falls . Ja , burmistrz i jego syn George ustaliliśmy ostatnie szczegóły dotyczące przyjęcia . To miało być najlepsze przyjęcie Mirabelli i Geroge'a .

*** Mirabella ***

Po zjedzonej potrawie , kelnerzy zaczęli napełniać kieliszki czerwonym winem . Zazwyczaj światczyło to jakiś zaręczynach . Nagle usłyszałam odgłos sztućca bijącego o kieliszek .
- Ja...uhm.. Mam ogłoszenie .- Oświadczył zakłopotany George na co oczy całej sali skierowały się w jego kierunku .

*** Leon ***

George zaczął iść w naszą stronę . Mą i Belli . Po chwili klękł obok dziewczyny , wyciągając z kieszeni czerwone pudełeczko . Uchylił on wieczko . W środku znajdował się pierścionek .
- Mirabello czy zostaniesz moją żoną ?- Czułem że coś się we mnie gotuje .

*** Mirabella ***

Co ? Ja i George ? Zapewne to sprawa mojego ojca . Stał na końcu sali z uśmiechem na twarzy . Po chwili odnalazłam twarze mych braci . Wydawały się zaskoczone . Wzięłam lampkę wina która stała przede mną i opróżniłam całą .
- Nie .- Powiedziałam , stanowczym tonem . Po chwili u mego boku znalazł się ojciec razem z burmistrzem ,
- Mirabello co Ty wyprawiasz ? Hańbisz naszą rodzinę .- Powiedział ojciec kiedy zauważyłam że moi bracia tu idą .
- Nie , Ty będziesz układał mi życie .  
- Jesteś tak samo nie zruważona jak Damon . Druga szansa Ci się taka nie trawi .
- Mi czy Tobie ?
- Powienien Pan dać prawo wyboru Mirabelli .  Jest młoda i to ona powinna podejmować takie decyzję .- Wtrącił się Leon .
- Nic Ci do tego , chłopcze .- Mówił zdenerwowany ojciec .
- Ja , moje rodzeństwo oraz Leon udamy się do domu .- Powiedział Damon .

Kilka godzin później w domu ...

Wraz z Damon'em , Stefanem i Leonem siedzieliśmy w salonie , wspominając czasy dzieciństwa . Niestety . Miłą rozmowę przerwał powrót ojca .
- Jeszcze nie w łóżkach .- Spytał pijany .
- Teraz już tak . Nie mam zamiaru słuchać Twych kazań .
Powiedziawszy poszłam do swej sypialni wraz z Gilbertem .

- Przepraszam . Straciłam poczucie czasu ... Nie powiedziałam służbie że zostajesz .
- Nic się nie stało . Doprawdy .- Powiedziała . Staliśmy bardzo blisko siebie . Nasze wargi prawie się dotykały . Nikt nie mógł nam przeszkodzić , drzwi były zamknięte na klucz . W końcu jego usta wtopiły się w moje . Na dodatek przed oknem błysnął piorun .

Obudziłam się rano w swoim łóżku .
Poczułam że ktoś głaszcze mnie po głowie .
- Dzień dobry .- Powiedziałam całując go w usta .
- Witaj Mirabello .- Przywitawszy się uśmiechnął się do mnie swym promiennym uśmiechem .

*** Leon ***

Późnym po południem poszedłem z braćmi Salvatore do karczmy . Zamówiliśmy trzy piwa które po chwili przyniosła kelnerka .
- Mamy nadzieję że nasz siostra pozwoliła Ci spać w łóżku .- Powiedział Stefan .
- Nawet w tym samym co ona .- Odpowiedział Damon czym mnie zaskoczył .
- Co z skąd ... Ty ? - Spytałem . Nie przypominam sobie aby schował się pod materacem lub w szafie .
- Nie tajemnicą jest że nasz siostra chodzi cały dzień z wypiekami na twarzy .

*** Mirabella ***

Spacerowałam właśnie z Diana po rynku Mystic Falls .
- Jak tam spędziłaś noc ?-Spytała blondynka .
- Bardzo dobrze .
- Może spytam inaczej . Z kim ? Leona całą noc nie było w domu .
- Diano czy Ty coś sugerujesz ?
- Och , przestań !
- Było wspaniale .
- Może za nie długo zostaniemy rodziną .- Stwierdziła ściszonym głosem .

Chciałabym odpowiedziałam w myślach .